"SmabiOffice"
Określenie może nieco na wyrost — ale, jak zaraz zdążymy się przekonać,
wcale nie tak znowu bardzo. Smabi w połączeniu z zestawem programów
użytecznych w pracy biurowej, tworzy praktyczny pakiet "prawie zintegrowany"
— no, w każdym razie mogący zaspokoić potrzeby biura małej firmy.
Z dotychczasowej korespondencji z użytkownikami programu wynika, że sporej
części osób zainteresowanych programem nie tyle sprawia trudność on sam — co
po prostu "przesiadka" na Linuksa, i pierwszy okres pracy w nowym systemie.
Systemie, gdzie nie ma tylu automatów, co w systemach "jedynie słusznych",
i który wymusza pewien porządek w posługiwaniu się nim.
Odpowiednio dobrane oprogramowanie umożliwi nam właściwie wszystkie typowo
wykonywane w warunkach biurowych prace — ale ponieważ "jeden obraz mówi
więcej, niż tysiące słów", poniżej załączamy przykładowe zrzuty ekranu kilku
aplikacji (zaledwie kilku z wielu standardowo dołączanych do systemu...),
będących — można rzec — "funkcjonalnymi odpowiednikami" aplikacji, z których
zapewne korzystaliśmy do tej pory w trybie graficznym:
Midnight Commander — czyli
Unixowy "klon" popularnego "Nortona". Jak widać — ze spolszczonym interfejsem
użytkownika...
Edytor tekstu Joe — czyż do
opracowywania typowo biurowych tekstów trzeba czegokolwiek więcej?
Prosty i łatwy w użyciu klient poczty elektronicznej (sprawdza się także jako
czytnik grup dyskusyjnych), czyli
Pine. A mimo łatwości
korzystania z niego (a może właśnie nie "mimo" — ale "dzięki" niej?) — wiele
oferuje...
Przeglądarka stron WWW Lynx
jest dowodem, że tryb tekstowy nie odcina nas od zasobów Internetu... raczej
nawet zwiększa komfort pracy przez naturalną niejako "filtrację" reklam,
najczęściej przecież zamieszczanych jako grafiki...
Specjalizowany "newsreader" slrn
oferuje bardziej zapamiętałym "grupowiczom" jeszcze większy komfort korzystania
z serwerów news, niż wspomniany uprzednio Pine. Jak widać — ma spolonizowany
interfejs użytkownika.
Arkusz kalkulacyjny Teapot.
Jak widać, "nie zawsze musi być kawior" (jak mawiali starożytni Niemcy...),
i nie do wszystkiego będzie potrzebny od razu Excel, czy coś o podobnych apetytach
na procesor, pamięć i miejsce na dysku.
Jedną z interesujących cech Teapot-a jest możliwość przetwarzania danych także
w trybie wsadowym ("batch mode").
Komentarz w zasadzie zbędny — na ekranie prosta kalkulacja, czyli operacja
typowa dla tego rodzaju programów.
EKG (Eksperymentalny klient Gadu-Gadu)
jest... no właśnie tym, co zapowiada jego nazwa. Jak łatwo się przekonać,
umożliwia wygodną komunikację w oknach tekstowych — w przypadku wielu "rozmów"
naraz po prostu przełączamy się pomiędzy ekranami, korzystając ze skrótów
klawiaturowych.
Jak widać, "Agiaa" ma akurat status "dostępny", zaś "Madzia" ma status
"zajęty". Użytkownik programu sam posiada status "ukryty" (ciemne cyfry
numeru GG).
Imcom — "tekstowy" klient
Jabbera!
Jabber jest
usługą Instant Messaging zasłużenie zyskującą coraz większą popularność.
Jak widać — można korzystać z jej zalet także w czysto tekstowym trybie pracy
komputera.
Akurat nikogo z korespondentów nie ma "online". Widoczny fragment tekstu
pomocy. Wysyłanie wiadomości do korespondenta.
...a po pracy — a jak ktoś chce, to nawet w trakcie — możemy sobie posłuchać
muzyki z plików MP3 lub OGG dzięki MP3Blaster-owi
— czyli "odgrywajce" takich plików.
Zaś Radio — pozwoli na korzystanie z tunera (karty "radiowej" lub
tunera przyłączanego przez port USB) także w trybie tekstowym.
Jak wspomniano na początku, wyboru oprogramowania dokonano pod określonym
kątem: tj. do pracy biurowej w trybie znakowym. Przytoczone powyżej
przykłady aplikacji mają po prostu zilustrować możliwość całkowicie
swobodnej pracy w nowoczesnym biurze — właśnie z wykorzystaniem jedynie
trybu znakowego!
Początkującym użytkownikom Linuksa (czy może raczej kandydatom na
takowych...) nasuwa się często w tym miejscu jeszcze wątpliwość co do wygody
pracy — wszak w trybie graficznym można otworzyć kilka okienek, i korzystać
z wielu aplikacji naraz... a tu? A tu nie ma obawy — Linux domyślnie ma
zdefiniowanych w trybie tekstowym 6 "konsol wirtualnych" — pomiędzy którymi
możemy dowolnie przełączać się kombinacjami klawiszy Alt-F1 do
Alt-F6. W ten sposób bez najmniejszych przeszkód na jednej konsoli
możemy sobie "zapuścić" muzykę dzięki MP3Blasterowi, przejść na drugą, gdzie
uruchomimy EKG, by zaanonsował naszą obecność w Sieci, potem przejść do
trzeciej, gdzie odbierzemy pocztę elektroniczną... itd. Istnieją jeszcze
możliwości powiększenia — w razie potrzeby — liczby zarówno konsol wirtualnych,
jak i liczby jednocześnie wykorzystywanych programów (np. dzięki narzędziu
screen).
Jednakowoż, jeżeli dysponujemy mocniejszym sprzętem niż 486-ka z 16 MB RAM-u
(oraz zapasem miejsca na dysku sztywnym), a jakichś powodów koniecznie chcemy
mieć do dyspozycji także i graficzne środowisko pracy — nic nie stoi na
przeszkodzie, żeby uzupełnić oprogramowanie o kompletny system
X-Window, z dowolnie
wybranym tzw. Window Managerem (bo pod Linuksem mamy ich
wiele...), bądź ze środowiskiem typu KDE
lub GNOME — wystarczy tylko
podłączyć się do Internetu (zalecane szybsze łącze! Będą szły megabajty
danych...). Nie, nie musimy prowadzić żadnych poszukiwań typu "skąd to
ściągnąć", a potem głowić się "a jak to się rozpakowuje", bo Debian zrobi
to za nas — wystarczy skorzystać z możliwości, jakie daje banalne polecenie
apt-get... (w tym przypadku "zapodalibyśmy": apt-get install x-window-system).
Do praktycznie wszystkich pakietów, które po instalacji znajdą się na dysku,
znajdziemy dokumentację w katalogu /usr/share/doc — obecne w nim
podkatalogi mają nazwy odpowiadające nazwom pakietów, które nas interesują.
W tym też katalogu znajdziemy dokumenty HOWTO (razem z polskimi
tłumaczeniami), które dostarczą nam wielu interesujących informacji
dotyczących systemu. Systemowy podręcznik man również okaże się
bardzo pomocny w poznawaniu nowego środowiska pracy.
Pamiętać należy o Internecie, jako bogatym źródle informacji — skoro
będziemy mieli na dysku system w dystrybucji Debian, to na pewno zainteresuje
nas Polska Strona Użytkowników Debiana.
Rozwiązanie wielu — tych bardziej, ale także i tych mniej — typowych
problemów znajdziemy na HOWTO.PL (zresztą,
tam nie tylko o Linuksie...). Na pewno podadzą nam pomocną dłoń inni
użytkownicy Linuksa, obecni na grupie dyskusyjnej alt.pl.comp.os.linux.newbie
— w sprawach "ogólnolinuksowych", zaś sprawy typowe tylko dla Debiana możemy
poruszyć na alt.pl.comp.os.linux.debian. Przykładem nieźle
opracowanego zbioru odpowiedzi na najczęściej zadawane pytania może być
FAQ grupy pl.comp.os.linux.
A w razie poszukiwań
rozwiązania jakiegoś bardzo konkretnego problemu, pamiętajmy słynną kwestię:
Use the google, Luke... ; )
Powrót